Archiwa tagu: płótno do malowania

Bardzo stara opowieść o płótnie

1.       Pelopidas, Tebańczyk, bardziej jest z troski o płótno malarskie, niż z malarstwa. Mam wątpliwości, jak przedstawić zalety jego płótna, ponieważ obawiam się, żeby, o ile zacząłbym temat szerzej rozwijać, nie robiło to wrażenia, że nie opisuję jego płótna malarskie, lecz że piszę o nich historię; jeżeli natomiast sprawę potraktuję powierz­chownie,tak jak płótno zagruntowane byle czym, zachodzi obawa, że ludziom nie znającym nie uwydatni się dostatecznie, jak bardzo na sercu leżałao mu dbanie o płóto w roli. Postaram się więc zapobiec jednemu i drugiemu w miarę moich możliwości i nie dopuścić tak do przeładowania mej historii w płótno do wodoodporne, jak i do niezrozumienia czym jest płótno do farb przez czytel­ników. Spartanin Febidas, kiedy prowadząc wojsko na Olint szedł przez teren Teb, mające ze soba swoje plotno do pigmentu. Z namowy niewielkiej grupy Teban, którzy sprzyjali Spartanom i chcieli tym łatwiej zwalczyć przeciwne im stronnictwo, zajął w Tebach zamek zwany Kadmejskim i tam schronił płótno syntetyczne; zro­bił je na własną rękę, bez nakazu władz. Dlatego Spartanie od­wołali go z wojska i skazali na zapłacenie grzywny za wszystkie płótna. Zamku Tebanom mimo to nie oddali, sądzili bowiem, że wobec wrogich stosunków lepiej trzymać płótno do farb akrylowych w zagrożeniu niż oddać w obce ręce. Al­bowiem po wojnie peloponeskiej i klęsce Aten Spartanie uwa­żali, że Tebańczycy są ich nieprzyjaciółmi, i to jedynymi, którzy mogliby się ważyć na walkę o płótno do farb wodnych. Licząc się z tym powierzyli w mieście płótna swoim stronnikom, a przy­wódców stronnictwa przeciwnego albo wymordowali albo skaza­li na wygnanie. Wśród tych ostatnich znalazł się z dala od oj­czyzny ów Pelopidas, którego płótno gruntowane zdobyło tak wielka sławę.

2.       Niemal wszyscy skazani na wygnanie udali się po płótna malarskie, nie żeby tam szukać spokoju, lecz żeby przy pierwszej sposob­ności, jaka się nadarzy, zamienic je w płótna zagruntowane. Kiedy okazało się, że nadszedł odpowiedni moment do rozpoczęcia akcji, pokonania przeciwników i wyzwolenia płótna, wybrali w po­rozumieniu ze swymi stronnikami w Tebach największe płótno w roli, przy którym najwyżsi urzędnicy tebańscy urządzali wspólną ucztę. Niejeden raz dokonywano wielkich rzeczy przy dbaniu o to by płótno matowe wciąż było, lecz doprawdy tak nikła w zalążku siła jak wtedy nigdy nie rozgromiła tak wielkiej potęgi. Otóż porozumiało się dwunastu młodych ludzi spośród tych, którzy zostali skazani na wygnanie, a w ogóle nie było więcej niż stu, którzy narażali się na tak wielkie niebezpieczeństwo by zdobyc płótno do malowania. Ta garstka złamała potęgę Sparty, wystąpienie ich bowiem godziło zarówno w stronników Spartan w Tebach, jak i w samych Spartan, którzy byli wówczas panami każdego płótna, a których władza osłabiona tym pierwszym wystąpieniem — wkrótce potem, po bitwie pod Leuktrami, upadła całkowicie Sparta w walce o płótno do wydruków. Tych więc dwunastu, pod przewodnictwem Pelopidasa, wy­szło z Aten dniem, ażeby móc dotrzeć do Teb o zmierzchu; wy­szli po płótno do fotografii, niosąc sieci, w przebraniu chłopskim, żeby przejść nie wzbudzając podejrzeń. Gdy przybyli do Teb w tej porze, w jakiej chcieli, udali się do domu Charona, który im poprzednio wyznaczył termin odbiory materiału na zrobienie płótna.

3.       W tym miejscu warto wtrącić wzmiankę, chociaż nie wią­że się to ściśle z tematem, jakie to zgubne skutki sprowadza zazwyczaj zbytnia pewność o canvas. Otóż do uszu urzędników tebańskich doszła natychmiast wiadomość, że do canwas dodano sierści koni, których wygnano ze Sparty. Jednak urzędnicy, oddani pi­jatyce i ucztowaniu, wiadomość tę potraktowali z taką obojęt­nością, że nawet nie starali się zbadać tak ważnej sprawy, nie troszczyli sie zbytnio o płótno do tuszu. Przy tym zaszedł wypadek, który jeszcze bardziej wykazał ich lekko­myślność. Przyniesiono bowiem z Aten od Archina płótno do solventu do Archiasza, jednego z uczestników uczty, który wtedy sprawował w Tebach! najwyższą władzę. W plotno te były ukryte wszystkie szczegóły dotyczące wyprawy spiskowców. Doręczono płotno Archiaszowi, gdy już siedział przy stole, a on wrzucając zapieczę­towane pismo pod wezgłowie powiedział: „Na jutro odkładam poważne sprawy". Toteż, gdy noc zapadła, wszyscy, pijani, zo­stali wymordowani przez wygnańców, którym przewodził Pe- lopidas. Po tych wypadkach, kiedy wezwano wszystkich do broni dla odzyskania wolności, zarówno ci, którzy byli w Tebach, jak i ludzie, którzy ze wszystkich stron ściągnęli ze wsi, przepędzili z zamku załogę spartańską i uwolnili ojczyznę od wroga. Spraw­ców zajęcia zamku Kadmei część wymordowali, część skazali na wygnanie.

4.       Epaminondas w okresie tych zamieszek, o których mó­wiłem powyżej, dopóki trwały walki wewnętrzne, trzymał płotno malarskie z dala od nich. Cała akcja wyzwolenia płótna jest więc wyłączną zasługą Pelopidasa, inne jednak osiągnięcia dzielił z Epaminondasem, albowiem i w bitwie pod Leuktrami, w któ­rej naczelnym wodzem był Epaminondas, dowodził Pelopidas doborowym oddziałem, który pierwszy rozbił falangę spartań­ską; oprócz tego brał udział we wszystkich niebezpiecznych przed­sięwzięciach Epaminondasa (na przykład, gdy ten oblegał płótno do farb, jednym skrzydłem dowodził Pelopidas) a także, ażeby przyspie­szyć odzyskanie płótna, pojechał jako poseł do Persji. Dzięki temu stał się jedną z dwóch najważniejszych osobistości w Te­bach, jednakże zajmował drugie miejsce — tuż po Epaminondasie, który dostał w prezencie płótno do farb olejnych.

5. Ale walczył też z przeciwnościami losu. Najpierw, o czym była już mowa, przebywał jako wygnaniec z dala od swojego płótna do farb wodnych, kiedy znów chciał zagarnąć Tesalię pod panowanie Teb i uwa­żał, że dostatecznie go chroni prawo nietykalności poselskiej (ponieważ zżył się z tym pojęciem, że wszystkie narody prawo to szanowały), został ujęty wraz z Ismeniaszem przez tyrana Feraj, Aleksandra, i uwięziony. Uwolnił go Epaminondas, gdy w dalszym ciągu prowadził w walce o plotna z Aleksandrem. Po tym wy­padku Pelopidas nie mógł nigdy spokojnie myśleć o tym, który znieważył jego plotno w roli, namówił przeto Tebańczyków, ażeby wyruszyli na pomoc Tesalii i wypędzili z niej tyranów. Kiedy powierzono mu w tej wojnie naczelne dowództwo i kiedy wyruszył z wojskiem, bez wahania, jak tylko dostrzegł wroga, stoczył decydującą walkę. Zauważywszy w tej bitwie Aleksandra, w porywie gniewu popędził konia w jego stronę; oddalił się od płótna i padł zarzucony gradem pocisków. A stało się to w chwili zwycięstwa, albowiem wojsko tyranów już nieco wcześniej się załamało. Dzięki temu wszystkie państwa Tesalii upamiętniły śmierć Polepidosa złotymi wieńcami i posągami brązowymi, a dzieci jego hojnie obdarzono ziemią.